Sailor Moon The Next Generation Rozdział 1

Prolog: Pokonanie chaosu

Kiedy Usagi Tsukino pod postacią Eternal Sailor Moon pokonała Chaos przebywający w ciele Galaxii, świat został uratowany przed ostatecznym zniszczeniem. Jednakże pomimo jej wysiłku, zło się odrodziło i ponownie pokazuje pazurki, by dokonać swego.


Rozdział 1: Powrót wojowników

Tokio współczesnego czasu, tam gdzie ludzie żyją, uczą się i pracują niczym mrówki w mrowisku. W domu na pozór zwykłej rodziny państwa Tsukino, żyła młoda dziewczyna o imieniu Michiru. Tej młodej osóbce w tym dniu śnił się niezwykły sen pokazujący to, jak szybowała w jakiejś dziwnej przestrzeni, widząc trzy nieznane postaci. Jedna z nich przemówiła do niej.
- Michiru.
- Kim jesteście? - spytała zaniepokojona.
- Dowiesz się w swoim czasie - odpowiedziała. - Ty i twój brat jesteście wybrani.
- Wybrani, do czego?
- Do walki - odpowiedziała druga białowłosa postać.
- Do walki? Z czym?
- Ze złem, które się zbliża - odpowiedziała trzecia tajemnicza postać. -Ze złem, które…

Kiedy pierwsza postać chciała wyjaśnić, o co dokładnie jej chodziło, Michiru usłyszała znajomy głoś, który wzywał ją po trzykroć. Kiedy za trzecim razem usłyszała swoje imię, otworzyła powoli oczy, a postaci rozpłynęły się, niczym mgła. Gdy oczy Michiru zostały otwarte, zobaczyła znajomego blond chłopca. Dziewczyna z rozdrażnieniem zapytała.
- Ryuchi, czemu mnie budzisz?
- Ponieważ, droga siostro, spóźniłaś się do szkoły po raz czterdziesty czwarty.
- Co?! - odparła ze zdziwieniem.
Po wypowiedzeniu tych słów, Michiru wyskoczyła z łóżka niczym z procy i z prędkością światła zabrała mundurek szkolny i wyleciała z pokoju do łazienki. Po piętnastu minutach wparowała do pokoju, nie zauważając swojego brata. W tym momencie Ryuchiru powiedział do niej.
- Michiru Tsukino, ty głuptasie, dzisiaj jest sobota.
- CO?! - spytała ze zdenerwowaniem.
- Słyszałaś - odparł.
I wyszedł z pokoju. Michiru stała jak kołek w jednym miejscu i po chwili odparła.
- Jesteś podły!
Podeszła do drzwi i mówiła do siebie.
- Dlaczego nie mam siostry?
Zdenerwowana wyszła z pokoju, nie wiedząc, że wraz z bratem byli obserwowani. Jeden z obserwatorów odparł do pozostałych.
- To oni.
- Głupiec! - odparł drugi obserwator.
- Dlaczego mówisz o nim głupiec? - spytał trzeci obserwator drugiego.
- Bo niby, z jakiej racji, mówi, że te dzieciaki są wybrańcami.
- Dlatego, iż to są wnuki Usagi i dzieci Chibiusy! Stąd wnioskuję.
- W takim razie kiedy obudzimy drzemiącą w nich moc? - spytał trzeci.
- Wtedy, gdy nadejdzie pora - odpowiedział. - Na razie nie ma takiej potrzeby.

Kiedy troje tajemniczych obserwatorów rozmawiało ze sobą, za drzwiami obok znajdowała się Michiru i mówiła do swojego brata.
- Wiesz co, jesteś naprawdę podły.
- Nie moja wina, że jesteś naiwna - odparł.
- Och ty….
Kiedy dziewczyna próbowała dokończyć zdanie, nagle rozbrzmiał głos wołający ich.
- Michiru, Ryuichi, śniadanie gotowe!
- Już idziemy mamo! - zawołał Ryuichi i zbiegł na dół do kuchni, zostawiając Michiru samą przed jej pokojem. Ta stała i tylko słyszała, jak jej burczy w brzuchu. Po krótkiej chwili znów powiedziała do siebie.
- Czas na śniadanie. Tylko się przebiorę w normalne ciuchy.
Zajęło jej to nie więcej niż dziesięć minut. Kiedy zeszła na dół i weszła do kuchni, zobaczyła, jak jej mama nalewała coś do filiżanek, a brat zajada się tostem. Po krótkim czasie powiedziała:
- Dzień dobry mamo!
- Dzień dobry Michiru - odparła Chibiusa do swojej córki.
Michiru zasiadła do stołu. Wzięła tost, posmarowała go masłem i położyła na niego plasterek pomidora.
- Jak się dzisiaj spało? - Chibiusa spytała dzieci.
- Bardzo dobrze, mamo - odpowiedział Ryuichi.
- Bez zarzutu, tylko śnił mi się bardzo dziwny sen - powiedziała Michiru.
- Jaki? - spytał jej brat.
- Śniło mi się, że lewituję w jakiejś przestrzeni i widziałam, jak jakieś postacie mówiły do mnie, znały moje imię..
- O czym mówiły? - spytała Chibiusa.
- Coś o tym, że ja i Ryuchi jesteśmy wybrańcami do walki ze złem.
- Za dużo telewizji droga siostro - odparł Ryuichi..
- Ryuichi, nie pognębiaj siostry.
- No co? Stwierdziłem tylko fakt, mamo.
- Och synku jesteś jak swój dziadek - odparła Chibiusa. - Też ma cięty język.
- Nieważne, co on gada, mamo - powiedziała Michiru.
- Wież kochanie, przypominasz mi babcię - Powiedziała do Michiru Chibiusa. - Też wymyślała niestworzone historię.
- Jak to? - spytała.
- Po prostu opowiadała mi kiedyś o tym, że miała czarną kotkę, która potrafiła mówić.
- Kotkę? - spytała - to babcia miała kota? .
- Tak i też podobno dał jej zadanie, że miała odnaleźć Księżniczkę Księżyca - powiedziała Chibiusa..
- Jednak babcia też była dziwna, nie to co dziadek - powiedział Ryuichi. .
- Nie mów tak o babci!!! - krzyknęła Michiru.
-Bo, co?
- Bo jak cię dorwę...
- Dzieci przestańcie. - Chibiusa próbowała ich uspokoić. – Jesteście rodzeństwem, to wam nie przystoi.
Michiru i Ryuichi stali i patrzyli na siebie, jakby mieli sobie skoczyć do gardeł. Po kilku chwilach milczenia Chibiusa powiedziała do nich.
- Siadajcie i dokończcie śniadanie.
Usiedli i zaczęli kontynuować jedzenie. Michiru skończyła pierwsza i wstała od stołu i zaczęła kierowała się w stronę drzwi. Chibiusa tylko spytała.
- Dokąd idziesz Michiru?
- Idę do babci mamo - odpowiedziała.
- Idziesz porozmawiać o tym gadającym kocie? - spytał nieprzyjemnie Ryuichi.
- Ryuchi przestań! - pouczyła go Chibiusa.
- Co?
Michiru tylko założyła buty i wyszła. Doszła do furtki, otworzyła ją i opuściła podwórko swojego domu. Spacerowała przez ulice Tokio, rozmyślając o tym niezwykłym śnie. Coś w nim ją niepokoiło, zwłaszcza słowa tajemniczej trójki, która mówiła o złu, które się zbliża i o tym, że są wybrani do walki z nim. Podróż zajęła jej nie więcej niż dwadzieścia minut, po tym czasie doszła do średniej wielkości domu. Zatrzymała się przed furtką i spojrzała na napis „Dom Usagi i Mamoru Tsukino”. Weszła przez furtkę i powoli zbliżała się do drzwi. Kiedy doszła zapukała cztery razy i w tym momencie usłyszała głos.
- Chwila, już idę.
Po krótkiej chwili drzwi otworzyły się na oścież i Michiru ujrzała postać starszej kobiety. Staruszka miała pofarbowane na blond włosy spięte w dwa długie kucyki. Po krótkiej chwili Michiru powiedziała:
- Dzień dobry babciu.
- Michiru! - odpowiedziała z radością. - Dawno cię nie widziałam, co słychać kochanie?
- Nic szczególnego - odpowiedziała.
- Co tak stoisz jak tyczka? Wejdź.
I jak Usagi powiedziała, tak Michiru zrobiła. Weszła do środka, zdjęła buty i powoli zmierzała do gościnnego pokoju. Usiadła na kanapie, a Usagi przyniosła z kuchni ciasteczka i położyła na stoliku. Po chwili powiedziała do swojej wnuczki:
- Za chwilę woda się zagotuje i zrobię herbaty.
- Babciu, ciasteczka w zupełności wystarczą - odpowiedziała.
- A przestań. Herbata ze swojego ogrodu spróbujesz, to zobaczysz, jaka pyszna.
- Gdzie dziadek? - spytała Michiru.
- W ogrodzie - odpowiedziała. - Niedługo powinien do nas dołączyć.
Przez chwilę milczały obydwie, w końcu Usagi spytała.
- Co tam ciekawego w domu i szkole?
- W szkole jakoś leci powoli, ale leci, a w domu nic szczególnego, prócz tego, że miałam dziwny sen.
- Sen? A co w nim było takiego dziwnego?
- To babciu, że szybowałam w jakiejś dziwnej przestrzeni i rozmawiałam z jakimiś trzema postaciami - powiedziała. - Powiedziały mi, że ja i mój brat jesteśmy wybrani do walki ze złem, które się zbliża.
- Niezwykłe - odparła Usagi. - Możesz opisać te postacie?
- Jedna była mojego wzrostu z czarnymi włosami, druga miała białe włosy, trochę niższa ode mnie, trzecia była wysoka i miała rudawo-czarne włosy. To dziwne, ale wszystkie miały długie spięte w kuce włosy i dziwne ubrania.
- Jak to? - Spytała.
- No dziwne. Czarne skórzane ciuchy trochę skąpe.
Usagi na chwile zamilkła i zamyśliła się nad słowami, które wypowiedziała jej wnuczka jakby wiedziała, o co jej chodziło. Cisza przez dłuższy czas utrzymywała się, w końcu Michiru zaczęła pytać Usagi.
- Babciu, co się stało?
Jednak Usagi nadal milczała, więc Michiru ponowiła pytanie
- Babciu, co się dzieje?
- Nie, nic skarbie - odpowiedziała - zupełnie nic.
Wtedy Michiru odwróciła głowę i zobaczyła sztalugi, na którym znajdowało się płótno z pejzażem gór. Wstała z miejsca i podeszła do obrazu, a kiedy się zbliżyła, powiedziała do Usagi
- Co to za miejsce?
- To miejsce, do którego wybraliśmy się wraz z Mamoru podczas podróży poślubnej -odparła.
- Jak ono się nazywa?
- Nie powiem ci - powiedziała Usagi.
- Dlaczego? - spytała Michiru.
- Ponieważ to nasza tajemnica - powiedziała. - I nikt, nawet moje przyjaciółki, o tym nie wie.
- Jakie przyjaciółki? - spytała Michiru
- Moje stare przyjaciółki.
- A możesz mi zdradzić ich imiona, czy to też twoja tajemnica?
- Oczywiście, że ci powiem - odpowiedziała Usagi. - Imiona to Ami, Rei, Makoto i Minako.
Wtedy nagle rozległ się głos znajomy dla Usagi i Michiru.
- O czym tak dyskutujecie, moje panie?
- Dziadek! - krzyknęła Michiru i pobiegła do Mamoru, który stał przy otwartych drzwiach.
Kiedy podbiegła, uścisnęła go serdecznie. Ten odwzajemnił uścisk, w końcu spytał ponownie.
- No to, o czym tak dyskutowałyście?
- O kobiecych sprawach dziadku - odpowiedziała wnuczka.
- O kobiecych sprawach?
- Tak kochanie, a bo co? - spytała Usagi
- A nic - odparł - zupełnie nic.
Kiedy rozmowa trwała w najlepsze, Michiru nagle spojrzała na zegarek i zdziwiona powiedziała.
- Już tak późno. Muszę lecieć.
Wzięła tylko swoje buty, założyła je na nogi i wybiegła z domu, żegnając swojego dziadka i babcię. Po wizycie wnuczki Usagi siedziała zaniepokojona. Mamoru to szybko zauważył i spytał jej, o co jej chodzi.
- Kochanie, co się stało?
- Seiya - odpowiedziała. Mamoru tylko spoważniał, kiedy usłyszał to imię i spytał:
- Myślisz, że to możliwe?
- Niestety tak - odpowiedziała. - Przeznaczenia nie da się oszukać.
- Ale przecież...
- Teraz my nie ochronimy jej przed tym, musi sama zmierzyć się z tym, jak ja przed nią - powiedziała. - Możemy ją tylko wspierać i pomóc w razie potrzeby.
- Jednak mam złe przeczucia co do tego.
- Teraz to nie zależy od nas Mamoru - wyjaśniła. - To już zależy od Michiru i Ryuchi’ego.
Kiedy Usagi i Mamoru rozprawiali o losie wnuków, Michiru szybkim tępym wracała do domu. Zadowolona z wizyty zapomniała o całej sprawie ze snem. Podróż do domu zajęła jej jeszcze mniej czasu niż dojście do Usagi. Kiedy doszła do domu i do niego weszła nikogo nie było. Michiru pomyślała „mama jest pewnie w pracy, a Ryuichi gdzieś poszedł.” Postała troszeczkę między progiem kuchni i przedpokoju, w końcu weszła na górę, zmierzając do swojego pokoju. Kiedy już tam dotarła zauważyła Ryuichiego.
- Co tak stoisz, jak ciele na miedzy?
- A co, nie wolno? - zapytał z sarkazmem
. - Przejdź. Chcę wejść do siebie.
- Najpierw musimy porozmawiać.
- O czym? - spytała go. - O czym ty i ja możemy gadać?
Kiedy Ryuichi otworzył usta i próbował coś powiedzieć, zza jego pleców ukazała się nie wiadomo skąd jakaś postać. Michiru wykrzyknęła do niego.
- Uważaj, za tobą!
- Mnie nie nabierzesz na ten stery numer - powiedział, aż w końcu usłyszał głos, który wprawił go w osłupienie
- Michiru i Ryuichi Tsukino.
Ten tylko się odwrócił i go zamurowało. Michiru powiedziała do tajemniczej postaci:
- To ty byłeś w moim śnie.
- Tak - odparł. - Jestem Seiya i przybyłem obudzić w was moc wojowników.
- Jak to moc wojowników? - spytał Ryuichi.
- Posiadacie ją po swojej babci Usagi Tsukino.
- Co? - odparła z niedowierzaniem Michiru.
- Nie ma teraz czasu na wyjaśnienia - powiedział. - Michiru wypowiedz Moon Prism Power Make Up. Ty natomiast Ryuichi wypowiedz Sun Prism Power Make Up.
- Po co? - spytała Michiru.
- Mówiłem, nie ma czasu na wyjaśnienia - odpowiedział. - Wypowiedzcie te słowa, a sami się przekonacie.
- Dobrze! - odpowiedzieli jednocześnie.
- Moon Prism Power Make Up.
- Sun Prism Power Make Up.
Po wypowiedzeniu tych słów oboje zaczęli świecić jasnym oślepiającym światłem i po krótkiej chwili mieli inne ubrania. Michiru była ubrana w biały mundur z rzucającym się na oczy marynarskim kołnierzem w krótkiej szarej sukience z szarymi butami do kolan. Ryuichi natomiast ubrany był w złoty garnitur. Kiedy to zobaczyli, zdziwili się wielce, gdyż nie wiedzieli, co się dzieje. W końcu Ryuchi powiedział do Seiyi:
- Co się dzieje, co to za ubrania?
- Teraz jesteście Sailor Moon i Sailor Sun - odpowiedział. - Teraz musicie odnaleźć pozostałych wojowników.
- Jak to pozostałych? - spytała Sailor Moon.
Seiya próbował wyjaśnić dokładnie, ale kiedy próbował, coś go powstrzymało, zamyślił się i powiedział do Sailor Senshi.
- Musicie ruszać, zło atakuje.
- Ale gdzie? - spytał Sailor Sun.
- Wyruszcie do centrum, tam znajdziecie Velveta o imieniu Guntar.
Kiedy zakończył zdanie, zniknął, pozostawiając, Sailor Moon i Sailor Sun samych.
- Co teraz robimy? - spytał Sailor Sun przerażony.
- Nie ma innego wyjścia, musimy ruszać - odpowiedziała i ruszyli.
Kiedy byli na miejscu, zobaczyli potwora o szarej skórze z wielkimi czarnym rogami na głowie i dużych oczach jak u mrówki. Okuty był w zardzewiałą kolczugę i siał postrach wśród ludzi, którzy z krzykiem uciekali przed nim. W tym momencie usłyszał głos Sailor Moon i Sailor Sun.
- Natychmiast przestań.
Odwrócił się w stronę głosów i zobaczył ich stojących na ulicy. Sailor Moon powiedziała:
- Nie będziesz niszczyć tego, co ludzie zbudowali.
- Nie będziesz siał strachu i trwogi - dołączył się Sailor Sun.
- Ja jestem obrończynią dobra.
- Ja jestem obrońcą sprawiedliwości.
- W imieniu Księżyca i Słońca ukażemy cię - odparli razem.
- Chyba w waszych snach - powiedział Guntar.
I zaczął miotać w nich kulkami ognia, ci z trudem ich unikali. Po kilku salwach Sailor Sun spytał:
- I co teraz Sailor Moon?
- Nie mam zielonego pojęcia - odpowiedziała.
W tym czasie usłyszeli znajomy głos. Był to oczywiście Seiya, który zawsze służył im radą.
- Sailor Moon, wypowiedz następujące zaklęcie: Moon Tiara Action. Ty Sailor Sun wypowiedz Sun Shining Arrow.
Kiedy tak stali, słuchając jego słów w swoich głowach, nagłe Sailor Moon zobaczyła lecącą kulę wprost na Sailor Sun.
- Sun uważaj!!!
I rzuciła się na niego, przewracając go na ziemię. Pocisk przeleciał dalej. W końcu popatrzyła się w jego oczy i powiedziała:
- To co, zgoda bracie?
- Zgoda - odparł z lekkim przerażeniem. Sailor Moon wstała i pomogła wstać bratu.
- Dobra Sun atakujemy jeden po drugim, ty pierwszy, ja druga, czas zniszczyć tego potwora.
- Dobra - odparł i wypowiedział - Sun Shining Arrow!
I z jego rąk wystrzeliła strzała o promiennym blasku. Guntar został trafiony, przechylił się z bólu i został oślepiony. Teraz Sailor Moon wzięła z czoła tiarę i wypowiedziała:
- Moon Tiara Action!
I rzuciła ją w Velveta, który był oślepiony i zwinięty z bólu. Kiedy tiara go trafiła, tylko krzyknął i po chwili zamienił się kupkę popiołu. Sailor Moon i Sun widząc to, krzyknęli z radości, że udało im się pokonać wspólnego wroga.
- Jednak czegoś się dzisiaj nauczyliśmy - powiedziała Sailor Moon
- Czego dokładnie? - spytał wciąż septyczny Sailor Sun.
- Tego, że przyjaźń buduje, a niezgoda rujnuje - odpowiedziała. - Możesz to zobaczyć na przykładzie tego kogoś.
I wskazała na kupkę popiołu. Zaśmiali się zgodnie, a wtedy znowu usłyszeli głos Seiyi.
- Doskonale wojownicy.
- Seyia gdzie jesteś? - spytał Sailor Sun. - Nie widzimy cię.
- Jestem za wami.
Wtedy odwrócili się i zobaczyli go stojącego z lekkim uśmiechem na twarzy.
- Świetna robota.
- No wiesz, ma się ten talent - odparła Sailor Moon.
- Nie bądź taka skromna - powiedział. - Teraz waszym zadaniem jest odnalezienie pozostałych wojowników.
- Ale jak to mamy zrobić? - spytał Sailor Sun. - Kim oni są?
- Wyczujecie ich.
- Jak to wyczujemy? - spytała Sailor Moon.
- Wyczujecie ich moce - odpowiedział. - Znajdziecie ich, to pewne.
W tym momencie Seiya zniknął, pozostawiając znowu wojowników samych. Ci powrócili do swoich normalnych postaci i zaczęli wracać do domu. Po powrocie do domu, udali się na naradę do pokoju Michiru.
- Nie mogę w to uwierzyć - powiedział Ryuichi. - To jak sen.
- Ale to nie sen, to prawda - odparła Michiru. - I to dopiero początek.