***
Rozdział 1 - Niewiara
"Koniec walki ze złem..."- pomyślała długowłosa blondynka, wpatrując się w niebo. Stała na swoim balkonie i nadal wspominała.
"Po tylu cierpieniach i smutku... wreszcie spokój...
Wszystko wraca do normy... Znowu zaczniemy spokojną naukę... Mamoru w końcu bezpiecznie poleci kontynuować naukę... Wszystko będzie jak dawniej... bez Three Lights..."
- Hej, Usagi! - usłyszała krzyk z dołu.- Schodź, bo spóźnimy się do szkoły! -krzyczała niebieskowłosa.
- Już schodzę! - odpowiedziała z uśmiechem. Wbiegła do pokoju, chwyciła teczkę i szybciutko pobiegła do koleżanek.
- Ohayo! -przywitała się. - Możemy iść!
Dziewczyny szły i rozmawiały, jednak Usagi nic nie mówiła.
- Usagi, co się stało? - spytała Rei.
- Nie wierzę, że to koniec... Ostateczne zło zostało pokonane... - odpowiedziała.
- To prawda. Wreszcie koniec walk. Powinnaś cieszyć się! - krzyknęła Minako.
- Z czego? Mamoru znowu mnie zostawia - powiedziała smutno.
- Ale na krótko. Przecież wróci do ciebie - odparła Makoto.
- A Three Lights? Na końcu było tak fajnie...
- Obiecali, że nas odwiedzą - uśmiechnęła się Minako.
- Chodźmy już, bo się spóźnimy! - krzyknęła Ami i wszystkie zaczęły biec, bo już za chwilę miała zacząć się lekcja. Na szczęście zdążyły.
Najpierw miały matematykę i, jak się okazało, sprawdzian.
- Ale on był prosty - powiedziała zadowolona Ami.
- Dla ciebie - mruknęła Minako. Szły do toalety. Obok piątki przyjaciółek przeszła dziewczyna ze spuszczoną głową. Gdy ją mijały, Rei nagle się zatrzymała.
- Rei-chan, co się stało? - spytała Usagi.
Czarnowłosa chwilę nie odpowiadała.
- Rei-chan? - powtórzyła Usagi.
- Nie nic... tylko... poczułam się dziwnie... poczułam jakąś moc... - odparła.
- Moc? - zdziwiły się.
- Musiałaś się pomylić - stwierdziła Ami. W tej samej chwili zadzwonił dzwonek i dziewczyny poszły na lekcję.
***
Ciemność... Ból... Cierpienie... Smutek... Tylko to można było wokół wyczuć. Pośród ciemności stał wielki, złoty tron, na którym siedziała tajemnicza postać.
- Podejdź Oharu - odbiło się echo kobiecego głosu. Do tronu podeszła dość młoda dziewczyna. Miała krótkie czerwone włosy. Ubrana była w krótką bluzkę na ramiączkach, spodnie wraz ze spódnicą. Ubrania były w tym samym odcieniu co włosy. Na prawym ramieniu widniał czarny tatuaż w kształcie strzały z łukiem.
- O co chodzi, Pani? - spytała z wielką powagą.
- Czas zapanować nad Ziemią. To je zmyli. Głupie pomyślą, że uda im się ochronić planetę - zaśmiała się.
- Oharu, musisz odnaleźć "Wolne Serce". Posiada je człowiek, który nigdy nic złego nie zrobił. Ma ogromną moc, tak wielką, że może zniszczyć nawet Galaktykę. Zmieni się w Legendarne Berło Zagłady lub Wolności. Masz je znaleźć, rozumiesz?! - krzyknęła ostro.
- Tak, Pani. Już dzisiaj rozpocznę poszukiwania.
- Pamiętaj, że jednak moja cierpliwość ma granice... - ostrzegła ją jeszcze.
***
Popołudnie.
Usagi pojechała z Mamoru na lotnisko, by pożegnać narzeczonego.
- Kochasz mnie? - spytała ze smutkiem.
- Oczywiście Króliczku - odpowiedział z uśmiechem.
- Wrócisz, prawda?
- Tak. Nic się nie zmieniło przed pierwszym lotem. Będę dzwonił i pisał, obiecuję... - powiedział i pocałował namiętnie dziewczynę. Po jej policzkach zaczęły spływać łzy.
- Pamiętaj, kocham cię... - powiedział jeszcze.
Już po chwili siedział w samolocie, który rozpoczął odlot, a ona stała na zewnątrz i wpatrywała się w znikający samolot.
Usagi wracała do domu w spokoju, samotności i smutku. Jednak do czasu, gdy....