NARODZINY SERENITY
Rozdział 4
Była w stanie nieważkości, unosiła się w powietrzu w jakimś dziwnym miejscu. Otaczały ją delikatne, kolorowe światła. Mogła poczuć je tak dobrze, jak przed sekundą widziała swoich przyjaciół. Srebrne światło zapłonęło jaśniej i znane ciepło zalało jej duszę.
- Przybyłyśmy tutaj, aby podjąć decyzję, a wiem, że nie mogłabym jej podjąć za was - głos Usagi odbił się echem. - Otwórzcie oczy, moi przyjaciele, i zobaczcie, co jest przed wami. Ami...
W mgnieniu oka raz jeszcze poczuła twardą ziemię pod stopami. Księżycowy Pałac stał przed nią, wysoki i prosty, błyszcząc miłością nad miastem. Nigdy nie zapomniała widoku ruin na Księżycu, ale ta nieskończona świetność ją zdumiała. Jakie było zaskoczenie wodnej wojowniczki, kiedy ukazała się przed nią pewna postać.
- Witaj, Ami uśmiechnęła się księżniczka Merkurego.
- Jak to możliwe?
- Tutaj wiele rzeczy jest możliwych, powinnaś to wiedzieć. To jest po prostu katalizator w czasie, dwie ery nadchodzą razem z jednym celem: by ewoluować raz jeszcze. Ale wiemy, że zmiany nie nastąpią samoistnie. Coś wprawi je w ruch i ty jesteś jedną z tych, która musi to zrobić. W tobie leżą wszystkie odpowiedzi na pytania o przeszłość, których szukasz, i siła, by poradzić sobie z przyszłością.
- Siła? Nie jestem silna - Merkury potrząsnęła głową.
- Ależ jesteś, Ami. Pozwól, że Ci pokażę.
- Rei...
Piękna, ognista wojowniczka otworzyła oczy, by z zaskoczeniem odkryć, że takie same oczy wpatrują się w nią. Podskoczyła nieco, przytłoczona widokiem młodej wojowniczki, którą kiedyś była.
- Dawno temu, byłyśmy też kapłankami ognia. Płomienie Marsa płonęły jak żadne w tym Układzie, pozwalając nam być samotnym w tej łagodnej chwale. Ta moc wciąż znajduje się w nas, czekając na ciebie, byś zaakceptowała ten dar i stała się tym, kim powinnyśmy już być. Droga przed tobą będzie długa, ale razem damy radę stawić jej czoło.
Wiatr jęczał, kiedy przestała mówić.
- Jak?
- Mako....
- Czy chcesz moc, by obronić swoich przyjaciół?
- Kim jesteś? - Makoto otworzyła oczy i złapała oddech. - Co to jest?
- Długo uciekasz przed życiem Makoto, jak błyskawica, przypadkowo lądujesz, gdziekolwiek możesz. Teraz nadszedł czas, byś stała się silna, czas by zdecydować o przeznaczeniu. Dam ci moc, której poszukujesz..
- Jak? - zapytała sceptycznie Mako. - Byłaś Super Wojowniczką z Jowisza, zupełnie jak ja teraz, ale nie udało ci się zniszczyć nieprzyjaciela, którego zlikwidowałyśmy podczas naszej pierwszej ewolucji.
- Nie wiesz, co mówisz. - Postać przed nią nieznacznie potrząsnęła głową. - Jesteśmy silniejsze, niż możesz to sobie wyobrazić. Po postu pozwól, że ci pokażę.
- Minako...
Poczuła wiatr na swojej twarzy na długo przed tym, nim jej oczy przyzwyczaiły się do tego srebrnego świata. Nie była zbyt zaskoczona, że znajduje się w miejscu z planu Usagi, ale dziewczyna stojąca przed nią była kimś, kogo się nie spodziewała. W dłoni pokrytej rękawiczką trzymała złoty łańcuch, a na błyszczących ustach rozciągał się delikatny uśmiech.
- Witaj, Minako.
- Co ja tu robię? Gdzie jest Usagi?
- Zawsze myślałam, że to ironia być wojowniczką metalu, odporności. - Dziewczyna stojąca przed nią westchnęła, obracając łańcuchy w swej dłoni. - Jednak kim byśmy były, gdybyśmy nie mogły się zatrzymać. Dzięki naszej miłości moc staje się czymś więcej, czymś prawdziwym. Jesteś odważną wojowniczką, która swoje przeznaczenie położyła ponad wszystko inne. Mogę pokazać ci czas, kiedy nie zawsze tak było. Ale teraz, tak jak nasza moc, światło miesza się z ciemnością.
Spojrzała na siebie. Oczy potężnej wojowniczki przepełniało coś, czego nie potrafiła nazwać.
- Haruka, Michiru...
Promień słońca zaświecił przed nimi, a ich oczy spojrzały na okryte rękawiczkami dłonie. Zielona dekoracja wyniosła ich białe, drobne okrycia, szczupłe palce oplatały poniżej setki lat służby. Para uśmiechnęła się na widok ich zdezorientowania.
- Co się dzieje?
Stojąca przed nią zielonowłosa wojowniczka zachichotała.
- Wciąż tak zuchwała.
- Naszym rodzicom nie spodobało się to, że nam na sobie zależy. Próbowali nas rozdzielić, ale nasze powołanie nas złączyło i wciąż trzyma nas razem.
- Królowa Serenity upewniła się, że zostałyśmy wysłane razem, szczególnie podczas wieczorów - Uran i Neptun lekko się zaczerwieniły.
- Jesteśmy tu, by pomóc wam rozwinąć się jeden, ostatni raz. I jesteśmy tu, by zaoferować wam szansę przypomnienia sobie utraconych części samych siebie. Ale wybór należy do was, my jesteśmy tylko pozostałością tego, czym powinnyście być.
- Więc co stanie się z resztą naszego ja, jeżeli to zaakceptujemy?
- Hotaru...
Przytomność umysłu nigdy jej nie opuszczała, nawet gdy walka wydawała się beznadziejna. posiadała przerażającą moc jak dla tak młodej osoby. Patrzenie na postać przed nią było jednak czymś całkiem innym.
- Saturnie. - Dziewczyna stojąca przed nią była teraz w tym samym wieku, ale coś miała coś dawnego, odległego w oczach.
- Masz ciężkie życie Hotaru. Nie zawsze tak było. Nie powiedziałam ci jeszcze o twoim przeszłym życiu, po prostu dlatego, że mi na to nie pozwoliłaś. Teraz coś się przemieszcza, starożytna siła, starsza nawet od nas. Tak jak dawno temu wybrałyśmy walkę, tak teraz musimy wybrać i chwycić naszą przyszłość. Czy pozwolisz, żebym ci to pokazała?
- Setsuna...
Obserwowała z daleka jak wojowniczki, jedna po drugiej, znikały. Zostawiły tę otchłań światła z powrotem w rzeczywistości, aż pozostały tylko trzy. Tańczące światło księcia i księżniczki zbliżało się, ale była onieśmielona przez ich obecność. Nie była z ich światła, nie mogłaby być.
Ostatecznie obserwowała jak znika książę z księżniczką, zostawiając ją samą w tym starożytnym miejscu. Poszli spotkać się z ich przeszłością, ich przeznaczeniem, ale z nią to nie będzie to samo. Czas i życie dla niej biegły inaczej. Nie miała przeznaczenia, z którym musiała się zmierzyć, żadnego starożytnego przyrzeczenia do zaakceptowania, które zawsze w niej było.
Pamiętała wszystko, że istnieje poza czasem i przestrzenią. Była tą samą Pluto jak przed wiekami i była ta samą Pluto w przeszłości. Samotna, trzymała ciężar prawdy tak długo. Część jej chciałaby żyć w nieświadomości, ale samolubnie była wdzięczna, że inni wkrótce sobie przypomną. Ale musiała czekać, czekać na ich odpowiedź i na Srebrny Kryształ, by dał jej wolność. Wkrótce.
- Mamo-chan
Gdy tylko światło zniknęło, szybko rzucił okiem szukając tej, którą miał chronić. Biała maska nie mogła ukryć jego zaskoczenia z powodu tego, co znalazł. Ich peleryny tańczyły na wietrze jak korony potężnych drzew. Jego zbroja lśniła w jego oczach, ale nie śmiał spuścić wzroku. Coś w tych niebieskich oczach kazało mu spojrzeć, nawet jeżeli były to jego własne oczy.
- Witamy, Mamoru.
- Co to jest? Gdzie jest Usako?- książę wyciągnął rękę.
- Jest bezpieczna. Na razie.
- Co to ma znaczyć? - Tuxedo Kamen mocno chwycił swoją laskę.
Książe Endymion uśmiechnął się i zachichotał cicho.
- Nie możesz zaufać nawet sobie, kiedy jest przejęta. Nie winię cię, ale jesteśmy tu dla jej dobra, nawet jeśli ona wierzy, że to dla nas.- Zachichotał po raz kolejny.- Usagi zawsze chciała dla nas jak najlepiej.
- Co się dzieje?
- Wiem, czym się martwisz. Nie jesteś pewny, czy jesteś wystarczająco silny, by ją ochronić. Jesteś, Mamoru. Masz wiele uśpionych mocy, które tylko czekają, by odkryć ich tajemnicę. Prawdą jest, że jesteś silny, silniejszy niż ci wokół niej.
- Więc, dlaczego to wszystko się dzieje? Dlaczego nie zdołałeś obronić jej wcześniej? - Książę zawahał się i zaczął się wpatrywać w kwiaty leżące pod ich stopami.
Tuxedo Kamen podążył za jego wzrokiem i przez moment miał wrażenie, że usłyszał mowę kwiatów, szepty różnych głosów łączących się w zapomnianą pieśń.
- Moc, którą odnaleźliśmy była zbyt wielka i nie mogliśmy jej kontrolować. Ale wiesz więcej o tej mocy niż ja, Mamoru. Razem możemy ją kontrolować, razem będziemy mieć siłę, by ochronić to, co najbardziej kochamy. Nie będziesz dłużej bezradnym cieniem. Czy zaakceptujesz swoją ostateczną moc i staniesz się królem, którym miałeś być?
Wieczna Czarodziejka z Księżyca rozpłynęła się znowu w świetle i nieświadomie westchnęła, patrząc na piękny krajobraz wokół niej. Nawet w narodzinach nowej, przerażającej możliwości, to miejsce było zdolne przynosić spokój jej drżącemu sercu. Rozglądając się dookoła, zdała sobie sprawę, że jest sama w królestwie. Zobaczyła kwiaty pod stopami, ale wiedziała, że nie były niczym więcej jak iluzją. Świat był cichy, by mogła go zatrzymać w wyobraźni jak najdłużej, jak dobrze chroniony obraz przez starzejące się czasy.
Poczuła gwałtowny wiatr szarpiący jej skrzydła i tęcza kolorów rozpostarła się wokół niej. Usiedli z różnych stron w jej szeregach, eksplodując jak fajerwerki, gdy dotykają miękkiej ziemi. Efektem nie był cień dymu, ale jej ukochani przyjaciele.
- Usako - z ulgą westchnął Tuxedo Kamen.
- Usagi, czy wszystko w porządku?- zapytała Wenus.
- Tak, nic mi nie jest.
- Znowu jesteś Wieczną Czarodziejką z Księżyca - wspomniała Merkury.
- Tak, nie jestem pewna jak, ale to samo stało się ostatnim razem.
- Czy wy... hmm.
- Spotkałyśmy nasze dawne wcielenia? Tak - Mars dokończyła pytanie zadane przez Wenus.
- Więc co się dzieje Czarodziejko z Księżyca?- ponownie zapytała Uran.
- Przywiodło was tutaj przeznaczenie - odpowiedział cienki głos.
Wiatr zerwał się ponownie i przed każdą z wojowniczek pojawiły się ich dawne wcielenia odziane w długie, przewiewne szaty. Przed wojowniczką z Plutona nikt się nie pojawił. Setsuna wpatrywała się w czarny przestrzeń z kamiennym wzrokiem. Ostatni pojawili się Endymion i Serenity, trzymając się za ręce.
- Są przed wami drogi, które zaprowadzą was do wielu tragicznych zakończeń, jeżeli nie jesteście przygotowani - kontynuowała Serenity. - W nas są odpowiedzi, których szukacie, siła by sprawdzić co jest przed wami. Ta noc to początek nowej podróży.
- Kryształowe Tokio...- bezgłośnie szepnęła Jowisz.
- Tak - skinęła Serenity - wiem, że to jest ciężka decyzja w obliczu...
- Co się stanie, jeśli odmówimy?- zapytała Merkury, zaskakując wszystkich.
Odwróciła się do nich nieśmiało, rumieniąc się.
- Wybaczcie, ale wiem, że wszyscy o tym myślimy.
- W nas tkwią moce dla twojej ostatecznej i kompletnej przemiany. Jeżeli jej nie zaakceptujecie, macie wybór, by kontynuować to w waszych bieżących mocach lub pozwolić im umrzeć. Moc nigdy do końca was nie opuści, wasze kryształy będą zamknięte w gwiezdnych ziarnach do dnia, w którym się zdecydujecie, ale nigdy nie osiągniecie waszych pełnych zdolności.
- Jeżeli to zaakceptujecie, będziecie przygotowani, by stawić czoła temu, co przed wami - kontynuował Książe Endymion i stanął przed Tuxedo. - By chronić tych, których kochamy.
- Jakie znaczenie ma to, co powiemy?- przerwała Neptun.
- Właśnie, przecież to przeznaczenie - Uran skinęła głową.
- Nie, to wybór. Przeznaczenie nas wybrało, Przeznaczenie dało nam nasze starożytne moce. Ale to zawsze do nas należał wybór, co z nimi zrobimy, to był nasz wybór, by kontynuować życie wojowniczek. Teraz, w czasach narodzin nowej ery Przeznaczenie wzywa nas ponownie i musimy podjąć nasza decyzję - odpowiedziała tajemnicza Pluton i łagodnie opuściła swoją Laskę Czasu, która spoczęła na trawiastym podłożu.
- Czarodziejka z Plutona ma rację. Musisz wybrać, by zaakceptować swoje ostateczne przeznaczenie, bądź z niego zrezygnować.
Przestały rozmawiać, wpatrzyły się w oczy swoich przeszłych wcieleń, zmienionych pod ciężarem własnego Przeznaczenia. Mogli poczuć bicie dziewczęcych serc, które stawało się hukiem w ich klatkach piersiowych. Dawały im szansę na bycie zwykłymi dziewczynami. Mają też szansę, by naprawić zło na tym świecie, by zmierzyć się z prawdziwymi mocami i odnaleźć wreszcie pokój.
Powoli Wenus odwróciła się, by spojrzeć na księżniczkę.
- Czy zdecydowałaś, Usagi?
- Tak, już podjęłam decyzję.
- A więc ustalone - powiedziała Jowisz.
- Co? Nie możecie decydować tylko ze względu na mnie
- Usagi - uśmiechnęła się Mars - odrodziłyśmy się, by cię chronić. Gdzie ty pójdziesz, pójdziemy i my.
- I nie chodzi tylko o to - ucięła Wenus.- Będąc wojowniczkami zdolnymi do pomagania innym, będąc częścią czegoś większego niż my sami, czyni nas tym kim naprawdę jesteśmy. I nie czuję nienawiści do tego, co się stanie i więcej nas nie przytłoczy. Czuje się spokojna, będąc tym, kim jestem.
- Tak - przytaknęli inni.
- Wszyscy szukają sensu istnienia, jakiegoś powodu, by żyć. To jest nasz powód.- Promienny uśmiech pokazał się na twarzy Wiecznej Czarodziejki z Księżyca. Wreszcie mogła spokojnie odetchnąć. Powoli odwróciła się do innych.
- Nie jesteśmy związani z wami jak inni - powiedziała Neptun. - Nasze misje nigdy nie były takie same.
- I część z nas od zawsze chciała się od nich uwolnić. Długo myślałyśmy o tym dniu kontynuowała Uran.
Usagi uśmiechnęła się smutno.
- Rozumiem.
- Ale nadeszły zmiany.- Saturn zacisnęła rękę na rękojeści miecza.- Mam przeczucie, że jeśli tego nie zaakceptujemy, nigdy nie ujrzymy Kryształowego Tokio. I chcę znowu zobaczyć Chibi-usę, bardziej niż cokolwiek na świecie.
- I pracowałyśmy zbyt ciężko, by teraz tak po prostu zrezygnować - uśmiechnęła się Neptun.
- Poza tym, powiedziałam ci. Nie możemy zostawić cię samej na tak długo Koneko- porozumiewawczo mrugnęła Uran.
Wieczna Czarodziejka z Księżyca posłała swoim przyjaciołom uśmiech pełen wdzięczności i szczęścia płynącego z jej oczu.
- A ty, Setsuno?
- Zawsze tu będę - Pluto skinęła głową.
- Więc postanowione - uśmiechnęła się Księżniczka Serenity.
- Tak.
- Usako zaczekaj. - Złapał ją za rękę, a ona odwróciła się do niego zaskoczona.
- Mamo-chan, co się dzieje?- silne ręce odnalazły drogę do jej ramion, a jego niebieskie oczy płonęły do niej.
- Ja po prostu... No cóż, czy jesteś tego pewna, Usako? Co jeśli zmienimy się tak bardzo
Tak naprawdę wcale nie dostaliśmy możliwości wyboru. Usako, nie wiem.
Uśmiechnęła się ze zrozumieniem i spokojnie wplotła jego ręce w swoje. Podążając za jej wzrokiem, spojrzał na parę stojącą przed nimi. Książe Endymion objął w talii Księżniczkę Serenity, przysuwając ją bliżej siebie. Jej mała dłoń wypoczywała w jego dłoni, tak jak Usako robiła to już wiele razy. Starożytna para książęca uśmiechała się do swych przyszłych wcieleń, dodając im odwagi.
- Nie zabłądzimy, obiecuję. Będziesz zawsze moim Mamo-chan, a ja zawsze będę twoją Usako. Żaden okres w historii nie może całkowicie zmienić tego, kim jesteśmy teraz. Te imiona zawsze sprawią, że będziemy razem. Zaufaj temu, zaufaj nam.
- Masz rację Usako, przepraszam. - potrząsnął głową. Po raz ostatni uścisnęła jego dłoń i odwróciła twarz w stronę ich przeznaczenia.
- Czy wszyscy jesteśmy gotowi?
Przytaknęli stanowczo, więc z odwagą ruszyła naprzód. Wieczna Czarodziejka z Księżyca i Serenity podeszły bliżej siebie i chwyciły się za blade dłonie. Pomiędzy nimi zaczęło jaśnieć i szybko ukazał się Srebrny Kryształ.
- Wypowiedz życzenie, Usagi. Twoje wspomnienia powrócą do ciebie powoli w ciągu kilku następnych dni, więc to cię nie przytłoczy. Więc bądź cierpliwa ze swoimi nowymi wspomnieniami i swoimi nowymi darami.
Wieczna Czarodziejka z Księżyca przytaknęła.
- Chcę, by przeszłość na nowo się w nas przebudziła, w nas wszystkich, byśmy mogli być, tym kim powinniśmy.
W niecałą sekundę Srebrny Kryształ rozbłysnął pełnym blaskiem. Oślepił ich po raz kolejny i mogli poczuć niekończącą, zalewającą ich moc. Jak mgła dymna ich starożytne postacie zostały pociągnięte i krążyły wokół kryształu, pieszcząc promienistą wiązkę światła. Kiedy zetknęły się z wojowniczkami, pokryły się z nimi jak półprzezroczyste welony. Świat zawirował i powrócił z innymi wizjami i głosami, ich oddechy jak coś starożytnego zagłębiły się w ich ciała, wypełniły ich żyły płonącą siłą. Tysiące czegoś, co wyglądało jak spadające gwiazdy, spadło z rozżarzonego Księżyca, sporadycznie lądując na Ziemi. Nie rozbiły się o ziemię powodując tlące się wgłębienia, ale zdawały się błądzić dookoła, unosząc się z ważną misją w pamięci.
Jedną odnalezioną jest droga do małego mieszkania, gdzie mocno spał mężczyzna. Chociaż dzień był już gotowy, by wstać z tej strony Ziemi, on był wciąż od tego daleki.
- Wstawaj, spóźnimy się do pracy krzyknął głęboki głos dobiegający z pokoju.
Przez otwarte okno wszedł cień, który zawisnął blisko męskiej twarzy. Odpoczywał tam przez chwilę, pozornie by zaplanować coś co wibrowało w niepewności. Jakkolwiek jego misja była silna i nie było odwrotu. Delikatnie opuścił się na jego czoło i zniknął pod jego skórą. Niebieskie włosy mężczyzny usunęły mu się z twarzy i jak brylantowe światło złoty sierp księżyca pojawił się między jego brwiami.
Jak porażony wyskoczył z łóżka, zduszony krzyk wyrwał się z jego suchego gardła. Jego oczy skanowały nerwowo pokój, dopóki nie ujrzał tego po raz pierwszy. Poczuł, jak jego krew płonie w nim, jak wspomnienia i uczucia przebiegały dziko przez jego umysł. Chwycił bok swojej głowy by zdławić ciśnienie i umieścić je tam nieruchome na kilka chwil. Naprawdę powoli, jak echo, dotarły do niego głośne odgłosy z zewnątrz prowadzone przez starożytną klątwę. Drzwi były uchylone i dwóch mężczyzn spojrzało z zaskoczeniem na znaki płonące na ich czołach.
- Ale jak?
Jednocześnie niesamowite zdarzenia ogarnęły cały świat, zszokowani ludzie zatrzymywali samochody. Ważne rozmowy telefoniczne zostały zerwane, gdy telefony w tym samym czasie rozbiły się o ziemię, odłamki rozsypały się jak ich wirujące myśli. Setki iskier zostało zamrożonych, gdy widzowie obserwowali z lękiem, jak srebrne światła zalewały tłumy i pola. Krzyk zaskoczenia odbił się od zaskoczonych kochanków, gdy białe światło zabłysło w ich ciemnych pokojach.
W ciemnościach nocy Tokio cztery światła odnalazły się i razem wkroczyły przez otwarte drzwi do pustego mieszkania. Szukali, dopóki nie znaleźli małego pudełeczka ukrytego za łóżkiem. Gdy dotknęli wieko, pokój eksplodował kolorami, aż wszystko wróciło do normy.
Kiedy pokaz świateł ostatecznie zniknął, jej białe obcasy delikatnie stąpały po Ziemi. Jej długa, biała sukienka falowała dookoła jej stóp w eleganckim uścisku i przezroczyste skrzydła przy jej sukni lśniły w ciemności. Reszta podążała za nią, ich siły przypływały jak morskie fale. Wpatrywali się w kobietę przed nimi, ich oczy płonęły starożytnym ogniem. Ich mundurki zmieniły się, długie, zwiewne nitki tańczyły dookoła ich warstwowych spódniczek i bufiaste rękawy zaciskały się dookoła ramion. Diademy, które prowadziły ich przez tak wiele bitew, teraz zniknęły, zastąpione przez płonące symbole ich dziedzictwa. Ich przemiana była kompletna.
Srebrny Kryształ wciąż widniał między jej pełnymi wdzięku dłońmi, ale on również się zmienił.. Jego kwitnące płatki zniknęły. Został tylko jeden: prosty krąg ogromnej mocy. Zaczął nierówno migotać i zniknął, wtapiając się w serce swej właścicielki. Jej pierś wzrastała szybko, jej zaciemnione oczy spoglądały dookoła na potężnych obrońców. Księżyc był wysoko, ale lśnił błyszcząco do niej, odbijając się od złotej korony leżącej na jej głowie.
Po raz pierwszy świat ujrzał swoją przyszłość, swoją królową.
+++++
Notka autorska:
Ach, zawsze odrażający Catch 22. By stać się znów normalną, ale mieć ciągłe poczucie winy, że nie możesz czegoś zrobić, lub ewoluować i umrzeć dla świata, który poznałaś po raz pierwszy. Wszyscy musimy nadejść do uścisku z naszym Catch 22, nawet jeśli super bohaterowie są pośród nas.
Jak to było czasami podczas podniecającej debaty na tablicy dyskusyjnej, w ostatniej części mangi wojowniczki mają swoją Wieczną ostateczną formę. To rodzaj w powietrzu, który miał lub nie, sprawić by się rozwinęły, więc pozwoliłam sobie na trochę swobody. Zamiast skrzydeł zaznaczyłam ich przemianę przez utratę tiar i w finale pojawieniu się oznaczeń ich planet, nie tylko wojowniczek. W końcu skrzydła, dla mnie, należały tylko do Usagi.