TAJEMNICE KSIĘŻYCA

Rozdział 3: Odkrywanie Historii

Był piątek, ulubiony dzień tygodnia Usagi. Juto była sobota, więc mogła pospać dłużej, nie martwiąc się o pracę domową. Od tego była niedziela. Usagi biegła za Makoto, chcąc ją dogonić, kiedy ta stała przy bramie.

- Zwolnij Usagi, jesteś punktualnie - zawołała Makoto zanosząc się śmiechem.

- Och, dobrze - powiedziała Usagi, zwalniając.

Zatrzymały się na chwilę, żeby poplotkować, nim rozdzieliły się i każda poszła do swojej klasy. Usagi wsunęła się na swoje miejsce obok Naru, która wyglądała na wstrząśniętą punktualnością przyjaciółki.

Panna Haruna wkrótce potem weszła do klasy i zaczęła zajęcia. Drugą ulubioną częścią dnia Usagi był lunch - ulubionym był czas spędzony w domu - który raczej nie przyjdzie szybko. W ciągu pięciu dni były dwa ataki potworów - bardzo niezwykły przypadek. Wiedziała, że reszta wojowniczek była zmęczone, tak jak ona. Właściwie, to Rei zadzwoniła, żeby powiedzieć o spotkaniu czarodziejek, które ma się odbyć w świątyni dzisiaj po szkole. Miały porozmawiać o ostatnich atakach.

Usagi chwyciła swój lunch i dołączyła do Mako, Ami i nowych przyjaciół.

- Usagi, czy nadal chcesz do nas przyjść i zobaczyć obrazy, które mamy? - spytał Yasuo.

Usagi pokiwała twierdząco głową.
- Byłoby świetnie. Endymion śni mi się każdej nocy od poniedziałku, chciałabym wiedzieć o co chodzi.

Mizuki zapisała adres i podała Usagi. Dziewczyna uśmiechnęła się i schowała karteczkę do kieszeni.

- Jeżeli chcesz, możesz zaprosić także swoich przyjaciół - powiedziała Mizuki.

- To może spotkamy się dzisiaj w galerii? - zasugerowała Makoto.

- Przepraszam, dzisiaj nie możemy. Ja mam lekcję grania na pianinie a Yasuo lekcję jazdy konnej - wyjaśniła Mizuki.

- Szkoda. Gdzie jeździsz? Tokio nie jest najlepszym miejscem do jazdy konnej - stwierdziła Ami

- To miejsce jest godzinę jazdy od miasta, dokładnie na jego obrzeżach - wyjaśnił chłopak.

Ami skinęła głową, dzwonek na lekcję oznajmił koniec lunchu.

Trzy uczennice Juuban Junior High szły w stronę świątyni Hikawa, na spotkanie z Rei i Minako, które czekały razem z Luną i Artemisem.

- O co w tym wszystkim chodzi, Rei? - zapytała otwarcie Makoto.

- Miałam wizję, kiedy medytowałam przed Wielkim Ogniem. Prosiłam o odpowiedź dotyczącą Czarodziejki z Ziemi, już miałam zrezygnować, kiedy w ogniu ukazały się dwa symbole. Rosnący Księżyc i starożytny symbol Ziemi - wyjaśniła Rei.

- Co to może znaczyć? - spytała w zamyśleniu Ami.

Dziewczyny spojrzały jedna na drugą, ale żadna nie miała na to zjawisko odpowiedzi. Minako zmarszczyła nieznacznie brwi. Czy to ma coś wspólnego z Serenity i Endymionem? Nim skończyła myśleć, czyjś krzyk z innej strony świątyni odwrócił ich uwagę.

Biegnąc dookoła świątyni zauważyły potwora wysysającego życiową energię z członków klubu karate. Skinęły głowami, po czym zmieniły się w legendarne Czarodziejki.

- Nie mamy czasu na pomysłowe przemowy. Czas, by skopać tyłek temu potworowi -powiedziała Mars i jako pierwsza przystąpiła do ataku.

Youma zawył, kiedy zranił go niespodziewany atak, ale szybko wziął się w garść i przystąpił do kontrataku. Jowisz i Wenus ledwo uchyliły się przed atakiem, ale pozostałe czarodziejki nie miały tyle szczęścia. Zostały rzucone do tyłu, uderzając o mury świątyni. W obłoku płatków pojawił się Zoicite, zanosząc się wręcz maniakalnym śmiechem, sprowadzając jeszcze dwóch potworów ze sobą. Był tak zdeterminowany, że zdecydował się na ostateczne unicestwienie wojowniczek

Drugi potwór skupił się na Jupiterze i Wenus, podczas gdy pierwszy zwrócił uwagę na Merkury, Księżyc i Mars. Jupiter próbowała ostrzec dziewczyny, żeby mogły uniknąć ataku, ale była zbyt zajęta odpychaniem ataków wroga. Wojowniczki zostały uratowane w ostatniej chwili, przez ostrą różę Tuxedo. Mężczyzna w masce, zanim zajął się walką z Zoicite, pomógł Czarodziejce z Księżyca podnieść się po upadku, kiedy Mars i Merkury pomagały sobie nawzajem.

Kiedy Zoicite zauważył Tuxedo, zaczął atakować. Popchnął Czarodzijekę z Księżyca z dala od Tuxedo. Mężczyźni walczyli ze sobą zaciekle. Niestety, reszta czarodziejek nadal była oszołomiona atakami i nie mogła się obronić przed, tym razem, silniejszymi ciosami.

- Pojawia się energia Ziemi.

Akwamarynowa kula przybyła razem z Czarodziejką z Ziemi, przewracając potwora na ziemię. Po ataku dziewczyna skoczyła obok Marsa i Merkurego.

- Wszystko w porządku? - spytała pozostałą trójkę wojowniczek.

Wszystkie skinęły twierdząco głowami, po czym podzielły się na grupy. Mars dołączyła do Wenus i Jowisza, aby im pomóc w walce z drugim potworem. Sześć wojowniczek walczyło dosyć agresywnie, ale wkrótce zostały pokonane. Zrobiło się ciemno, czarodziejki walczyły teraz nie tylko ze zmęczeniem, ale i z niekorzystnym światłem.

Czarodziejka z Ziemi, która była uważana za niepokonaną, niespodziewanie została uderzona. Kolejne ataki były wycelowane tylko w nią, dziewczyna zbierała siły, by przyjąć, to co nieuniknione... Została jednak uratowana przed bólem, kiedy biała wiązka energii zredukowała atak.

Na dachu świątyni pojawiła się tajemnicza postać, wyłaniała się z cienia wraz ze wschodzącym księżycem. Mężczyzna był podobnego wzrostu i budowy co Tuxedo. Miał na sobie biały strój, luźno opadający na jego ciało. Biała maska podobna do tej którą nosił Tuxedo zakrywała mu oczy, a jego blond włosy mieniły się w świetle księżyca.

Zeskoczył na ziemię obok Czarodziejki z Ziemi, pomagając jej wstać.

- Wszystko w porządku? - spytał.

Czarodziejka się zaczerwieniła. - Świetnie, straciłam tylko równowagę.

- Czas to zakończyć - powiedziała Czarodziejka z Księżyca, sięgając po diadem - Atak Księżycowej Diademu!

Kiedy czarodziejka rzuciła diademem, Merkury i Ziemia mogły ponownie zaatakować wroga. Uderzenia czarodziejek spowodowały unicestwienie potwora, a tym samym energia skradziona przez niego powróciła do swoich pierwotnych właścicieli.


Wenus, Mars i Jowisz wzięły to za sygnał do rozpoczęcia walki, kolejno przystępowały do ataków, wkładając w nie całą swoją energię. Na szczęście to wystarczyło, by zniszczyć potwora.

Zoicite zauważył, że jego demony zostały zniszczone. Wpadł w furię, chcąc się wyładować, wycelował atak w czarodziejki, po czym zniknął. Wybawiciel Czarodziejki z Ziemi rzucił wiązką energii neutralizując atak Zoicite.

Czarodziejka z Księżyca zwróciła się do tajemniczego przybysza. - Kim jesteś?

Uśmiechnął się do niej. - Możecie nazywać mnie Księżycowym Rycerzem.

- Znasz Czarodziejkę z Ziemi? - spytała Mars

- Znamy się - przyznał. - Miło was wszystkie poznać, ale na mnie już czas.

Skoczył, znikając w ciemnościach nocy. Czarodziejka z Księżyca odwróciła się w kierunku czarodziejek i zauważyła, że Ziemia i Tuxedo również odeszli.

Po tym jak walka się skończyła, a czarodziejki wróciły do swoich normalnych postaci, wszystkie udały się do pokoju Rei, gdzie miały spędzić dzisiejszą noc. Po dzikiej nocy pełnej niezdrowego jedzenia dziewczyny ułożyły się wygodnie i zaczęły rozmawiać.

- Tak, więc... Usagi zauważyłam, że ty i Mamoru zbliżyliście się do siebie - Minako uśmiechnęła się, próbując dostrzec jakąś reakcję ze strony przyjaciółki.

Dziewczyna zaczerwieniła się. - Nie zbliżyłam się do tego palanta, poza tym moje serce należy do Tuxedo.


- Kiedy ostatni raz rozmawiałaś z Tuxedo? Wydawało się, że walczył tylko z Zoicite, a potem odszedł - stwierdziała Rei.

- Dobra. Zamknij się - odpowiedziała Usagi.

- Jemu chodzi tylko o tęczowe kryształy, więc nie możemy mu zaufać - stwierdziła stanowczo Luna.

Usagi westchnęła ciężko. Wiedziała, że Tuxedo nie jest zły, po prostu nie mógłby być.

- A co z tym Księżycowym Rycerzem? - spytała poważnie Ami.

- Może on jest takim Tuxedo Czarodziejki z Ziemi - zasugerowała Makoto.

- On naprawdę przyznał, że się znają, być może dzięki przeszłym walkom - odpowiedziała Minako.

- Dobrze przynajmniej wiemy, jakie znaki pojawiły się w Wielkim Ogniu i co oznaczają - stwierdziła Rei.

Cztery dziewczyny spojrzały na kapłankę trochę zdezorientowane.

- Pytałam o Czarodziejkę z Ziemi i ukazał mi się symbol zarówno Ziemi, jak i Księżyca. Zanim spotkaliśmy Księżycowego Rycerza to nie miało żadnego sensu, ponieważ Czarodziejka używała tylko mocy Ziemi, ale z Rycerzem to ma sens. Oczywiście muszą być ze sobą związani - wyjaśniła logicznie Rei.

Dziewczyny przytaknęły, chociaż Minako była raczej sceptycznie nastawiona, co do teorii Rei. Nie pamiętała wszystkich szczegółów ze swojego przeszłego życia, ale pamiętała wystarczająco dużo, by wiedzieć, że nie istniał żaden Księżycowy Rycerz. Psiakrew nie było przecież żadnych mężczyzn, którzy by walczyli u boku wojowniczek! Jednak musiała także przyznać, że nie było żadnej Czarodziejki z Księżyca, która teraz walczy i nawet jest przywódcą.

Dziewczyny zauważyły, że już jest bardzo późno, albo wcześnie, zależy jak na to patrzeć, więc postanowiły się położyć.

Nazajutrz zdecydowały, że wszystkie pójdą odwiedzić Mizuki i Yasuo. Usagi miała zapisany adres, zauważyła, że to jest naprawdę daleko od jej domu. Kiedy przybyły na miejsce, dziewczyna jeszcze dwa razy sprawdziła adres.

Miejsce, przed którym się zatrzymały, bardziej przypominało rezydencję niż dom. Był to jeden z najstarszych domów w nowoczesnej części Tokio. Trzy piętra z werandą dookoła. Balkony na wyższych piętrach, bluszcz opinający ogrodzenie.

Przy żelaznej bramie był domofon, który nacisnęła Usagi.

- Kto tam? - przemówił głos.

- Nazywam się Usagi Tsukino, zostałam zaproszona - powiedziała niepewnie Usagi

Brama powoli otwierała się.
- Wejdźcie.

Usagi wpatrywała się szeroko otwartymi oczami, kiedy drzwi frontowe zostały otwarte specjalnie dla nich.

- Mizuki czeka na was w bibliotece. Na piętrze, pierwsze drzwi po prawej - pouczył dziewczyny lokaj.

Podziękowały i poszły w miejsce wskazane przez służącego. Znalazły się w masywnej bibliotece, w której siedziała Mizuki.

- Hej. Bardzo się cieszę, że przyszłyście. Yasuo będzie tutaj za minutę, kiedy skończy lekcję szermierki - wyjaśniła Mizuki, po czym wstała.

- Szermierki ?- spytała Makoto.

- Nie pytaj - odpowiedziała Mizuki. - Nie po to tu jesteś.

Mizuki zaprowadziła dziewczyny do drugiej części biblioteki, gdzie mieściła się kolekcja obrazów. Pokazała obraz przedstawiający Endymiona. Mężczyzna miał na sobie granatowo srebrną zbroję. Jego włosy miały ciemny kolor, i chociaż jego twarz nie była dostatecznie widoczna, to i tak można było powiedzieć, że jest przystojnym mężczyzną.


- To jest Endymion, albo przynajmniej jedyny Endymion, o którym kiedykolwiek słyszałam - powiedziala Mizuki, wskazując obraz.

Usagi wciągnęła powietrze. Ten człowiek wyglądał tak znajomo. Minako zerknęła na nią zaniepokojona. Nie byłoby dobrze, gdyby Usagi przypomniała sobie coś z przeszłości. Usagi znowu westchnęła, znów wpatrując się w obraz. Próbowała doszukać się czegoś, co mogło dotyczyć jej snów. Minako odetchnęła z ulgą, wyglądało na to, że Księżniczka Serenity się nie ujawni w najbliższym czasie.

- Kim on jest? - spytała Ami, kiedy jej ciekawość osiągnęła zenit.

- Zgodnie ze starożytną legendą był on Koronowanym Księciem Ziemi - wyjaśniła Mizuki.

Dziewczyna wyciągnęła dużą, dosyć starą książkę. Otworzyła na pierwszej stronie, która była pisana ręcznie i wręczyła ją Ami. Dziewczyna włożyła swoje okulary, usiadła i zaczęła czytać na głos.

- Według legendy tysiąc lat temu istniało na Ziemi Złote Królestwo, którego księciem był Endymion, mający poślubić kobietę pochodzącą z wyższej klasy. Pewnego razu książę zakochał się w Księżycowej Księżniczce, która nazywała się Serenity.

W tym momencie oczy Minako rozszerzyły się. Właśnie tutaj była historia Srebrnego Milenium, napisana w książce, która nie mogłaby istnieć więcej niż kilka stuleci.

Ami kontynuowała.
- Widywali się potajemnie, aż do chwili przyłapania przez strażników księżniczki. - W tym momencie Minako uśmiechnęła się, przypominając sobie minę Serenity. - Wkrótce zaręczyny Endymiona z Panią Ziemi zostały zerwane, więc dwa królestwa świętowały zjednoczenie Księżyca i Ziemi. Niestety była narzeczona Księcia nie była zachwycona odrzuceniem ze strony Endymiona. Utworzyła armię i z zamiarem zniszczenia Złotego Królestwa i Srebrnego Przymierza przystąpiła do ataku.

- To jest takie smutne - powiedziała Makoto.

Minako zgodziła się ze smutkiem, przypominając sobie ostatni atak na Księżyc i mężczyzn, którzy nim dowodzili. Potrząsnęła głową, nie czas by myśleć o utraconych miłościach. Jest czarodziejką i nie popełni tej samej pomyłki dwa razy.

Ami, która właściwie streściła książkę, wróciła z powrotem na pierwszą stronę, która przedstawiała Endymiona, tego samego, co był na obrazie wiszącym kilka metrów od nich. Usagi podniosła książkę, by bliżej przyjrzeć się ilustracji Endymiona. Zauważyła, że widnieje w rogu imię Ishtar.

- Kim jest Ishtar? - spytała Usagi.

- To Babilońska Bogini Księżyca - odpowiedziała Ami z nostalgią, która ją otoczyła, kiedy przeglądała książkę.

Usagi zmarszczyła brwi, ale zamknęła książkę, wręczając ją z powrotem Mizuki.

- Gdzie jesteście? - dochodził do nich głos Yasuo.

- Tutaj, na górze, skończyłeś już swoją lekcję?- spytała Mizuki.

- Tak i nawet dobrze sobie radził - powiedział inny głos.

- Jesteś pewien Jed - powiedziała Mizuki.

Usłyszały kroki nadchodzących Yasuo i Jeda, który, jak wyjaśniła Mizuki, był ich opiekunem. Yasuo wszedł pierwszy, a za nim jak założyły Jed...Wszystkie nagle złapały oddech....Tym czlowiekiem był Jedaite.