Walka zmienia duszę...



     Zapewne wszyscy pamiętacie, jaka była Usagi, gdy nastąpiło jej pamiętne spotkanie z Luną. Rozwydrzona dziewczyna, której życie obracało się wokół spania, jedzenia, fantazjowania o Motokim, grania w gry i złorzeczenia na pannę Harunę. Jednak z biegiem lat (a konkretniej dwóch) i poznawania kolejnych, niezwykle ważnych dla niej osób, nasza panna płaczka powoli i nieustępliwie się zmieniała. Poniżej postaram się przeanalizować te zmiany i odpowiedzieć na pytanie, jaki wpływ miały one na jej życie oraz na losy całego świata.

     Usagi poznaliśmy jako beztroską 14latkę. Często płakała, małe zadrapanie powodowało od razu histerię. Nie przejmowała się też pouczeniami Luny, która starała się zrobić z niej prawdziwą wojowniczkę. Usagi zwykle wygrywała walki z wrogiem, ale chyba niewiele będzie przesady w stwierdzeniu, że głównie z powodu szczęścia a nie umiejętności. Bo ileż to razy była ratowana z opresji przez tajemniczego Tuxedo? Sytuacja się troszkę zmieniała po dołączaniu pozostałych wojowniczek. Nie były to jednak zmiany rewolucyjne, raczej powolna ewolucja. Usagi walczyła nieco lepiej, jednak bez wsparcia przyjaciółek zginęłaby prawdopodobnie wiele razy. Pewnym przełomem stała się chwila przebudzenia w niej księżniczki Serenity. Usagi po odzyskaniu wspomnień i odkryciu swej miłości do Mamoru była już nieco dojrzalsza i bardziej świadoma odpowiedzialności, jaka na niej ciążyła, choć nie zmienia to faktu, że wciąż brakowało jej woli walki. Niejednokrotnie trzeba było interwencji słownych czy siłowych przyjaciółek, by zmusić ją do działania. Koniec końców doszło do pojedynku na biegunie północnym. W pierwszej fazie bitwy Usagi pozostawała bierna, czego wynikiem była śmierć wojowniczek w jej obronie. Chociaż Usagi była gotowa do oddania srebrnego kryształu, by ocalić ich życie (co było o tyle kretyńskie, że i tak by wtedy zginęły), do wymiany nie doszło. Wreszcie księżniczka stanęła naprzeciw królowej Beryl i dzięki miłości oraz determinacji udało jej się odzyskać Mamoru, który i tak chwilę później zginął. Podsumowując, aby Usagi wreszcie w pełni obudziła w sobie wolę walki i przyjęła ciążącą na niej odpowiedzialność, potrzebna była śmierć jej przyjaciółek i ukochanego. Trzeba jednak przyznać, że gdy już to nastąpiło, stała się nieco dojrzalsza i dość profesjonalnie wzięła się do roboty. Tak było w serii Classic.

     Jak "ewolucja" Usagi przebiegała w serii R? Nieco podobnie, choć tu akurat nikt nie zginął. Na początek trzeba nadmienić, że Usagi zaczynała znowu jako zwykła dziewczyna. Stało się tak, gdyż dzięki mocy srebrnego kryształu zarówno ona jak i jej przyjaciele zostali wskrzeszeni, ale jednocześnie pozbawieni pamięci. Pierwszą oznaką, ze Usagi wydoroślała, był fakt, że na początku po jej ponownym przebudzeniu nie chciała angażować w walkę swoich dawnych przyjaciółek. Biorąc pod uwagę efekty jej walki w pojedynkę, było to jednak konieczne. Podczas walk z parą kosmitów mogliśmy również zauważyć, że jej ogólny światopogląd jakoś szczególnie się nie zmienił. Owszem, nie przeczę, ze dzielnie walczyła w obronie Ziemi. Jednak "po godzinach" cała swój czas spędzała ganiając za Mamoru i na nieporadnych próbach przywrócenia mu pamięci. Aczkolwiek bądźmy sprawiedliwi, jakiś czas w ramach pomocy społecznej opiekowała się dzieckiem ;) Większy postęp w jej dojrzewaniu nastąpił w drugiej części serii, kiedy na scenę wszedł klan Czarnego Księżyca i na głowę (dosłownie) zwaliła jej się opieka nad kilkuletnią dziewczynką z różowymi włosami. Chcąc, nie chcąc (z przeważeniem nie chcąc), Usagi robiła za opiekunkę. Przy okazji ponownie starała się odzyskać Mamoru, który postanowił z powodu niejasnych wizji ją rzucić. Ta sytuacja, a także późniejsze uświadomienie sobie, że Chibiusa jest jej córką, a ona sama ma być przyszłą ziemską królową, wymagały już pewnej dojrzałości i Usagi z trudem stanęła na wysokości zadania. Mimo wszystko z racjonalnego punktu widzenia wciąż popełniała wiele błędów. Warto wspomnieć o ratowaniu wrogów za wszelką cenę i inne idiotyczne działania, dzięki którym ci dobrzy zwykle wygrywają. Wreszcie stała się nawet na pewien czas swym przyszłym "ja", czyli Nową Królową Serenity i rozprawiła się z niejakim Fantomem Śmierci. Przy okazji okazało się, że niezła z niej mamusia. Widać, że opieka nad dzieckiem z poprzedniej części zaprocentowała.

     Film kinowy R. Usagi, będąc już uświadomiona, jaką ma spełnić rolę w dziejach, potrafiła się wykazać na meteorze odpowiednią determinacją i za cenę swego życia uratować wszystkie inne. Naturalnie, koniec końców, i tak została wskrzeszona.

     Seria S. Tutaj Usagi musiała stanąć przed bardzo ciężkim wyborem: czy poświęcić kilka jednostek dla dobra całego świata? Jak się pewnie domyślacie wszelaka ofiara z życia innych jej się nie podobała, co doprowadziło do pewnych konfliktów między grupą czarodziejek. W końcu i tak się okazało, że ofiara nie była potrzebna, mimo to ideologia Usagi została poniekąd zachwiana. Wszystkie wydarzenia sprawiały, że stawała się coraz dojrzalsza, ale i tak nie mogła się powstrzymywać przed robieniem rożnych "głupot". Wspomnę tu o osłonieniu własnym ciałem Mistress 9 przed atakiem Haruki i Michiru lub oddaniu jej świętego Graala. Wprawdzie i tak wyszło na to, że zrobiła dobrze, choć nie było w tym ani krzty rozsądku. Tak czy siak Stowarzyszenie Śmierci, podobnie jak wszyscy poprzedni wrogowie, rozbiło się o mur współczucia i chęci poświęcenia, jaki wytwarzała Usagi. Kolejną cegiełką jej dojrzałości w tej serii był moment, gdy odesłała Chibiusę do przyszłości. Ostatecznie mogła ją poprosić, by została, jednak udało jej się od tego powstrzymać.

     Kinówka S nie wniosła nic szczególnego. Usagi ponownie doceniła potęgę miłości i niesienia pomocy innym, ale nie zauważyliśmy tu szczególnego przełomu. Jak zwykle zwyciężyć pomogło jej wielkie i gorące serce.

     Seria SS. Tym razem Usagi robiła wszystko, co tylko w jej mocy, by uratować zwierciadła marzeń. Schemat ten sam, tylko zabawki inne. Warto dodać, że Usagi wciąz konkurowała o Mamoru z własną córką, co prowadziło nieraz do spektakularnych kłótni. W ramach dojrzewania Usagi można wymienić tu następujące "kamienie milowe": osłonięcie Mamoru własnym ciałem przed kobietą balonem oraz końcówkę, gdy Mamoru zaczynał odczuwać na własnym ciele skutki działań Cyrku Martwego Księżyca. Wymienić też warto późniejszą walkę z Nehelenią, gdy Usagi nie traciła nadziei i nie zawahała się skoczyć z ogromnej wysokości, by uratować Chibiusę, jednocześnie wybaczając Neheleni. Jednakże również w tej serii można by znaleźć moment, w którym łatwo zwątpić w dojrzałości Usagi. Dobrym przykładem może być przygoda z księżniczką Rubiną. Naprawdę komiczna.

     W filmie super Super S ważnym momentem jest z pewnością scena, kiedy Usagi "akceptuje" uczucia Mamoru do Chibiusy. Tak naprawdę dopiero wtedy Usagi zdaje sobie sprawę, że Mamoru kocha je obie jednakowo mocno i że są dla niego niezwykle ważne.

     Wreszcie dochodzimy do serii Stars. Dawna Usagi w sytuacji ponownego spotkania się z Nehelenią pewnie by usiadła i zaczęła ryczeć, jednak obecna znalazła w sobie dość siły, by przeciwstawić się klątwie Królowej Ciemności, dzięki temu zwyciężyć, osiągnąć pełnię swej mocy, a także oczyścić samą Królową i dać jej drugą szansę. Niespotykane, że dojrzałość Usagi zauważyła nawet i Luna ;) Nie dość, że dziewczyna nie załamała się po powrocie Chibiusy do przyszłości ani po wyjeździe Mamoru do Ameryki, to jeszcze dała sobie radę z nowym wrogiem oraz brakiem wiadomości od ukochanego. Poza tym, Usagi robiła jeszcze za świetną opiekunkę dla ChibiChibi (przygody z Chibiusą dobrze jej zrobiły). Dopiero ostatnia bitwa z Galaxią, śmierć wszystkich jej przyjaciółek i informacja o zabiciu Mamoru sprawiły, że nasza bohaterka załamała się i stała się poniekąd taka jak dawniej. Na szczęście mogła liczyć na wsparcie ze strony gwiezdnych czarodziejek, dzięki czemu zebrała się w sobie, by znów pokonać zło.

     Podsumowując, mimo że Usagi zwykle zachowywała mniej lub bardziej dziecinnie, była w stanie znaleźć w sobie dość siły, by zawsze obronić to, w co wierzyła i co naprawdę kochała.
[by Diablo]